Nordkapp

20/07/2017

Kończąc w lipcu 2017 r. rzekę Ivalojokiw Laponii, zgodnie z planem zamierzałem z Adamem puścić się jeszcze 10-15 km do jej ujścia i następnie poprzez piękne, wielkie jezioro Inari (6 największe w Europie) popłynąć do miejscowości o tej samej nazwie. Jednak im bliżej Ivalona rzece - gdzie czekał na Mirka i Mikołaja samolot do domu via Helsinki - tym bardziej kiełkowała myśl, że nie można nie wykorzystać tej szansy, by będąc ledwie 400 km od niego, ujrzeć Przylądek Północny, a może nawet zrzucić na te wody mój i Adama kajaki. I tak też się stało, ruszyliśmy w drogę na Przylądek Północny. Kilkugodzinna trasa przy pięknej pogodzie, obfitująca we wspaniałe widoki północnej przyrody, w końcu zaś norweskich gór oraz 200-kilometrową drogę wzdłuż brzegu Porsangerfjordu, z kilkoma długimi tunelami i przesmykami między urwiskiem brzegu a ścianą skały. 

Przylądek Północny w księżycowym krajobrazie wypsyMageroyapowitał nas – co nie zdarza się zbyt często – słoneczną pogodą, wysoką temperaturą powietrza i płaskim jak stół Oceanem Arktycznym. Nadmienić również należy, że działo się to około godziny 22.00. Trudno było nasycić się urodą tego miejsca.

W końcu jednak zjechaliśmy do Skarsvag, najdalej wysuniętej na północ stale zamieszkałej osady na kontynencie Europy, gdzie wynajęliśmy wolny domek na jednym z kempingów. Następnego dnia zwodowaliśmy kajaki w miejscowym porcie rybackim i popłynęliśmy w 12-kilometrową trasę po Vestfjordzie, z przerwą na wspinaczkę na szczyt grzbietu wrzynającego się w fiord. Zakończonego pełną adrenaliny kilkusetmetrową ucieczką z otwartego morza w kierunku fiordu, gdy z wysokich skał spadł silny wiatr od lądu. Tak więc morską część mojego kajakowania rozpocząłem „skromnie”, od Oceanu Arktycznego.

Zdjęcia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Pozostałe wyprawy

error: Content is protected !!